Piotr Puciński: Prymat idei nad doktryną

W środowisku narodowym, zwłaszcza narodowo-radykalnym zwykło się formułować cel naczelny naszej wspólnoty, jakim jest Wielka Polska. Określenie jednocześnie mogące być odbierane bardzo klarownie, ale także swą wielością sfer i działań, jakie nań się składają tworzyć stan pewnej nieścisłości. Spotkać się z nim można rzecz jasna głównie wśród osób nam nieprzychylnych czy też całkowicie odciętych od życia społeczno-politycznego w naszym kraju. Oznaczać by to mogło, że w naszym mniej lub bardziej wąskim gronie, w zależności od przyjętego kryterium (np. świadomości narodowej) termin ten przyjmuje bardziej wyraziste kształty, skoro jest dla nas niepowtarzalnym i niezrównanym z żadną inną postawą drogowskazem codziennej oraz długofalowej aktywności.

Nie wychodząc poza wąskie ramy samego pojęcia Wielkiej Polski można odnieść mylne wrażenie, że odnosi się stricte do polskiej państwowości. Jest to jednak zasadniczo błędne stwierdzenie. Myślę, że trafnym będzie stwierdzenie iż byłoby ono równoznaczne z doktryną czy ideologią, które to stanowią niechlubny spadek po XIX i XX wieku. Tego typu pojmowanie rzeczywistości jest nam zupełnie obce, stanowi wręcz obiekt koniecznej kontrakcji. Jest tak gdyż wszelkie doktrynerstwo po pierwsze stawia prymat interesu partykularnego (np. partii/grupy/klasy), a po drugie przez lata stało się jedną z największych zaraz życia społecznego. Rzekomo uniwersalne -izmy wywodzące się czy to w linii prostej z rewolucji francuskiej, czy też będące jej pochodnymi stanowią sprytne, ogłupiające masy narzędzie do przypinania łatek w celu dyskredytacji pewnych organizacji, bądź w odwrotnym zamierzeniu zagarnięcie licznego elektoratu wypisując na sztandarach pięknie brzmiące hasła o wolności, demokracji itd. Tego typu ujmowanie rzeczywistości było i jest całkowicie nienaturalne dla narodowego radykalizmu. Wyróżnić tu można 3 fundamentalne kwestie potwierdzające tę tezę. Po pierwsze Wielka Polska jest dla nas ideą. Nie oderwaną od realiów doktryną, lecz wynikiem wielowiekowej pracy pokoleń. Efektem tych działań było wytworzenie zorganizowanego Narodu polskiego, posiadającego swą odrębność historyczną i kulturową, własną świadomość. I to właśnie ukierunkowana na jego cele i potrzeby jest idea Wielkiej Polski. Narodu rozumianego całościowo, jako mieszkańców wsi i miast, pracowników fizycznych i intelektualnych, najmłodsze i najstarsze żyjące generacje, ale przede wszystkim jako wysiłek twórczy dla pokoleń przyszłych. Nie oznacza to negowania istoty państwa. Ma jednak stanowić ono jedynie narzędzie ułatwiające czy wręcz umożliwiające realizację dążeń Narodu. Dlatego tak karykaturalną jest dla nas demokracja, niosąca demagogię, korupcję, zakulisowe przepychanki celem utrzymania się jedynie przy władzy i czerpaniu z niej własnych korzyści, kosztem społeczeństwa. Trzecim elementem, już u swych podstaw różnicującym ideę narodowo-radykalną, jest prymat ponadczasowej etyki, moralności i wiary katolickiej. Niesie to za sobą konsekwencje kreujące kształt naszej idei, brzydzącej się partykularyzmem, kompromisami i biernością. Idei nie na sprzedaż, nie potrzebującej wiecznego malkontenctwa, racjonalizowania, nie przyjmującej za prawdy bezwzględne dyspozycji wodza, partii, programu politycznego. Lecz miłości instynktownej, do ziemskiego ideału zorganizowanego społeczeństwa – Narodu. Tylko taka miłość pozwala pokonywać bariery na drodze do Wielkiej Polski i zbawienia. Jest ona bezwarunkowa, definiująca aktywność jako obowiązek, nie jako przykaz, przykrą konieczność. Wyłącznie w ten sposób można stawiać przed sobą potężne cele i tak samo wielkie serce ofiarować na drodze ich realizacji. Jedynie praca dla Narodu pozwala przezwyciężyć własne „ja”, odłożyć wyrachowanie, skłonić człowieka do poświęceń na rzecz wspólnoty. Nie zniewala i ogranicza jak doktryna liberalizmu, socjalizmu, x-izmu, ale wzbudza swym szerokim zakresem, nadnaturalnym-duchowym charakterem do czynów wielkich i twórczych. Wynikając z pierwotnych uczuć człowieka, wrasta w niego, staje się codziennym motorem napędowym świadomych działań. Nie generuje chęci poklasku, pochwały, wyniesienia na piedestał. Przeciwnie. Uczy skromności, pokory, dyscypliny i cierpliwości. Idea nie wymaga tysięcy zapisanych stron, tłumaczących ją, racjonalizujących, wyjaśniających. Jej siła jak już wspomniałem leży w instynktownym pojmowaniu, czasem zbyt uczuciowym, może nie do końca rozumianym, jednakże w pełni szczerym i bezgranicznym. Tadeusz Gluziński pisał: „Idea sama wyznacza drogę swej realizacji w życiu. Taktyka ideowego polityka, czy grupy politycznej – to prosta droga, wiodąca od chwilowej rzeczywistości do wyższego celu”. Droga do niego nie musi być u swych początków jasno wyznaczona. Wystarczającą będzie sama wizja, to ona pobudzi do aktywności.

Ludzie idei, jak nieraz sami się określamy, porzucają już na początku swej wędrówki ku najwyższym celom kompromis i indywidualizm. Z pełną świadomością można powtórzyć za Gluzińskim: „Idea jest czymś gorącym jak promienie słońca, doktryna czymś zimnym jak blask księżyca”. Te promienie idei Wielkiej Polski także dziś rozpalają nasze dusze. Hartują charaktery do walki. Strącają w niebyt doktrynerskie relikty przeszłości. Wskrzeszają świadomość, potrzebę, stają się koniecznością. Ruszamy naprzód w skier powodzi!

Źródło: https://kierunki.info.pl/2016/06/piotr-pucinski-prymat-idei-nad-doktryna/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *