Maria Pilarczyk: Świat za mgłą, czyli „Zapiski z ulicy Brylowskiej”

Kilka tygodni temu na nacjonalistycznym „rynku” pojawiła się bardzo ciekawa pozycja publicystyczna nieznanego do tej pory szerzej autora – Leona Drzewczyka. „Zapiski z ulicy Brylowskiej”, bo taki tytuł uzyskała debiutancka książka Drzewczyka, jest zbiorem kilku niepowiązanych ze sobą bezpośrednio opowiadań. Wydanie przypomina swoją fakturą zeszyt, co idealnie współgra z samym tytułem publikacji. Cechą charakterystyczną tej książki jest otwartość interpretacji, a także pewna niejasność. Przystępując do czytania „Zapisków” musimy mieć świadomość, że przenosimy się w obszar metafizyczny i konieczne jest uzbrojenie się we wrażliwość i otwartość umysłu, niezbędne do zrozumienia właściwego znaczenia poszczególnych tekstów. Już w trakcie czytania pierwszego z opowiadań “Podróż idei”, przemieszamy się z realnego świata do świata swego rodzaju marzeń sennych, gdzie przestają obowiązywać znane nam prawa fizyki i logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Czytelnikowi zdaje się, że porusza się we mgle, w snach autorach. Sam autor nie narzuca nam nachalnie swojej narracji, swojej oceny, można odczuć, że nawet dystansuje się od opisywanych zdarzeń. On tylko przedstawia nam określone sytuacje, obrazuje ich przebieg. Chociaż robi to dość sugestywnie, to i tak pozostawia nam duże pole do samodzielnej interpretacji. Lektura książki pozostawia czytelnikowi wiele pytań bez odpowiedzi zarówno co do samego sedna fabuły, jak i jej interpretacji. O książce wprost chce się rozmawiać, konfrontować swoje spostrzeżenia ze zdaniem innych. Otwarta kompozycja właśnie temu służy. Już sam tytuł jest dość enigmatyczny. Co takiego znajduje się na ulicy Brylowskiej? Jakie znaczenie przypisuje temu miejscu autor? Czy z tym miejscem związany jest symbol na okładce przypominający dwie trumny? Pytania można mnożyć.

Książka, pomimo przeniesienia subiektywnych odczuć autora poza świat przedstawiony, jest przepełniona emocjami, dynamiką. Dla mnie jest ona pozornie chłodną opowieścią, w której jednak przebija się drżenie niespokojniej, nadwrażliwej duszy, która dusi się w beznadziejności i bezradności swojego środowiska. Środowiska, które zapowiadało mu naprawdę wielkie czyny, której to zapowiedzi nigdy nie zrealizowało. Może właśnie przez frustracje, zawiedzione nadzieje, autor wybiera się w tę intelektualną podróż przez różne radykalizmy. Synkretyzm przywoływanych ideologii zadziwia, odnajdziemy zarówno odwołania do islamu, jak i kambodżańskiego komunizmu i ezoterycznego hitleryzmu, łączy je tylko jedno – wspomniany wyżej radykalizm i  bezwzględność mechanizmów działania. Interesująca jest ukazywana przez autora hipokryzja środowiska, w którym to autor przypuszczalnie się znajduje. Drzewczyk pokazuje, że deklaracje w świecie bez zasad nie są czynami wiążącymi, co prowadzi do tak kuriozalnych sytuacji, jak przeczenie zasadą wiary właśnie w czasie rzekomego nawrócenia. Nawiązanie do niedookreślonego środowiska jednej z organizacji nacjonalistycznych nie zamyka wcale kręgu potencjalnych odbiorców. Książka jest przeznaczona dla wszystkich, którzy choć część swojego życia poświęcili jakiejś idei, niekoniecznie narodowej. Tylko ludzie mający za sobą pewien bagaż doświadczeń, niepowodzeń w działalności i jej sukcesów,  wystarczająco wczują się w psychikę człowieka rozpaczliwie wołającego o wielkie czyny, przygniecionego beznadziejnością walki z całym światem.

Dodatkowo osobiście w „Zapiskach” zwróciłam szczególną uwagę na intrygujące profile kobiece. Nie są one przedstawiane jako towarzyszki walki, opiekunki ogniska domowego, ale jako zagrożenie. Kobiety fatalne poprzez swoją seksualność ściągają na mężczyzn nieszczęście, są niewierne, egoistyczne i mają mało wyrafinowany gust, co oznacza, że preferują prostych, banalnych mężczyzn. Nawet czysta, duchowa miłość jest przedstawiana jako źródło cierpień, pchających do często drastycznych czynów, ponieważ jest ona odrzucana i niedoceniana. Myślę, że można to poniekąd interpretować jako zderzenie różnych światów, świata idealizmu ze światem przeciętności i materializmu, a nie jako dosłowne zderzenie konkretnych przedstawicieli dwóch płci. Przedstawiciel świata idei zna swoją wartość, jednak z konfrontacji z materią wychodzi zdruzgotany, brakuje mu uznania i tym samym spełnienia wewnętrznych pragnień.

Całościowo książkę uważam za godną polecenia, mam jedynie miejscami zastrzeżenie co do używanego przez autora języka. Naprawdę wysokiej jakości, obrazowe opisy nie powinny sąsiadować ze skrajnie potocznymi zwrotami i interpunkcyjnym zawrotem głowy. Nie są to zabiegi potrzebne takiemu autorowi jak Leon Drzewczyk. Potęgowanie ekspresyjności jest tu całkowicie zbędne, autor doskonale radzi sobie z tym zagadnieniem bez używania skrytykowanych przeze mnie środków. Po przeczytaniu książki pozostaje pewien niedosyt, więc mam nadzieję, że kolejna książka autorstwa Leona Drzewczyka ukaże się już wkrótce i przyjmie pokaźniejsze rozmiary. Oprócz niedosytu pozostaje pewien niepokój, stan wyjściowy różni się od końcowego, co zmusza do przemyśleń. Zachęcam więc do przeczytania już wydanych „Zapisków” i wybrania się w podróż po niebanalnym świecie za mgłą.

Źródło: https://kierunki.info.pl/2016/08/maria-pilarczyk-swiat-mgla-czyli-zapiski-ulicy-brylowskiej/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *