Maria Pilarczyk: Dlaczego ONR?

Ostatnie zamieszanie, jakie toczy się wokół Obozu Narodowo-Radykalnego wbrew zamierzeniom panikujących dziennikarzy i systemowych polityków dla wielu ludzi stanowi doskonałą okazję, aby poznać prawdziwą twarz ONR-u. Fakt, że wiedzy nie należy czerpać z mediów jest coraz silniej rozpowszechniony i zmusza on zazwyczaj do szukania odpowiedzi w sieci, wśród znajomych, czy też na ulicy i tu już pojawia się ogromna szansa na to, że osoby szukające odpowiedzi trafią na prawdę na temat ONR. Dla ludzi poszukujących właśnie tej prawdy piszę poniższy tekst.

Jak wygląda działalność w ONR? Wbrew temu, co panuje w powszechnej opinii bycie ONR-owcem to nie organizowanie i uczestnictwo w manifestacjach, ale przede wszystkim codzienny aktywizm i praca nad sobą, ponieważ nacjonalistą się jest, a nie bywa. Wstępując w nasze szeregi przyjmuje się wielkie zobowiązanie kształcenia charakteru i ciągłego doskonalenia w duchu narodowego radykalizmu. Podejmujemy walkę z lenistwem, ze zbyt silnym przywiązaniem do rzeczy materialnych czy z niewłaściwie rozumianym indywidualizmem. Oczywiście nie zaprzeczam, że pewna różnorodność jest ważna, jako ludzie nie jesteśmy identyczni i bardzo dobrze, że tak jest, ale czasami musimy być w stanie poświęcić swoje ja dla dobra szeroko rozumianej wspólnoty. Jesteśmy zwykłymi ludźmi, którzy posiadają takie same problemy życia codziennego, jak inne osoby wokół nas – nie dystansujemy się od nich, ale staramy się im pomagać i być z nimi w każdej chwili. Ludzi przyciąga do nas właśnie ta wspólnotowość, życie w zatomizowanym społeczeństwie jest przecież obce ludzkiej naturze. W ONR odnajdzie się nie tylko osoby o zbieżnych poglądach, ale przede wszystkim takie, które zawsze pomogą, staną ramię w ramię przeciwko trudnościom. Tego dziś brakuje i tego dziś najbardziej zazdrości nam tzw. lewica, która wyzbyła się jedności ze społeczeństwem w imię hołdowania liberalnemu indywidualizmowi – stąd zapewne zmasowany atak na naszą organizacji ze strony takich środowisk, jak partia Razem. My staramy się na co dzień pomagać osobom, które tej pomocy oczekują – przeprowadzanie zbiórek dla Domu Samotnej Matki, schronisk dla zwierząt, promowanie i włączanie się w działania nakłaniające do zarejestrowania się w bazie dawców szpiku czy umilanie czasu dzieciom spędzającym święta na oddziale onkologicznym – to tylko niektóre przykłady działania jednej z naszych Brygad. Robimy to nie po to, by ocieplać wizerunek czy zbić polityczny kapitał, ale wyłącznie w celu pomocy samej w sobie, uważnej za wartość. Nie jesteśmy przejętymi wyłącznie wyborczym wynikiem politykami, nie jesteśmy również osobami goniącymi za przyziemnymi przyjemnościami, jesteśmy ludźmi mającymi jakąś misję i wartości – inni to dostrzegają, dlatego nas wspierają i włączają się w nasze działania.

Jak to się ma do obrazu medialnego, którym Polacy są nieustannie bombardowani? No właśnie… Pokazywani jesteśmy tylko w kontekście wybiórczych negatywnych zjawisk zachodzących na organizowanych przez nas wydarzeniach. Medialna nagonka, która rozpętała się w ostatnim czasie, pokazała, że nie musi stać się kompletnie nic złego, nie musi nawet zostać złamane prawo, by zmieszać z błotem osoby o innych poglądach politycznych. I tak kreowani jesteśmy na ekstremistów, ksenofobów, rasistów, co nijak nie przystaje do rzeczywistości. Oczywiście, sprzeciwiamy się masowej imigracji obcych nam kulturowo mieszkańców krajów Bliskiego Wschodu, ale nie ma to żadnego rasistowskiego podłoża, lecz oddaje troskę o naszych rodaków, którzy, jak pokazuje obecna sytuacja w Europie Zachodniej, nie będą bezpieczni, gdy otworzymy nasze drzwi dla ludzi bez potwierdzonej tożsamości. Kierujemy się przy tym zasadą Ordo Caritatis (porządek miłosierdzia), która przez wieki była kluczowa w nauczaniu KK. Zgodnie z nią na początku trzeba zatroszczyć się o swoich najbliższych, następnie dopiero o innych, dlatego troszczymy się przede wszystkim o swoich rodaków. Jesteśmy nacjonalistami, a więc to oczywiste, że kochamy swój naród bardziej, niż inne, co nie oznacza wcale, że nienawidzimy albo boimy się innych – to jest znaczenie ksenofobii, a my nie mamy z nią nic wspólnego. W tym miejscu pragnę przestrzec przed środowiskami wypaczającymi właściwe rozumienie nacjonalizmu, które swoimi słowami i czynami dają tylko argumenty przeciwnikom idei narodowej. Nasza idea zdrowego, katolickiego nacjonalizmu jednak od lat na szczęście nieustanie się rozwija i zmienia nastawienie społeczeństwa wobec wielu kwestii. Patriotyczna, czy raczej nacjonalistyczna postawa coraz większej ilości głównie młodych ludzi, bierze się przede wszystkim z poczucia odpowiedzialności i dumy, tym samym zwiększającej się samoświadomości, która jest również naszą zasługą.

Wiemy, że to od naszych dzisiejszych działań zależy to, gdzie będziemy jutro. Czujemy, że jesteśmy w stanie dużo zmienić. Siłę tę czerpiemy przede wszystkim z wiary w Boga i idei na tej wierze opartej. Jeżeli czytające mnie osoby również czują swoją siłę i chęć zmieniania rzeczywistości, jeżeli nie zgadzają się na importowane nam z zachodu zepsucie niech staną do tej walki o przyszłość razem z nami. Rozumiem, że dużo łatwiej usiąść w bezpiecznym miejscu i czekać aż zmiany dokonają się bez nas, jednak powiedzmy to wprost taka postawa jest niegodna patrioty, tym bardziej nacjonalisty. W ONR każda osoba znajdzie dziedzinę, w której będzie mogła się realizować, znajdzie nieprzeciętnych ludzi, znajdzie siłę do codziennej walki, znajdzie wszystko, czego szuka: jedyna droga dla świadomego, odważnego i uczciwego Polaka to praca w Obozie Narodowo-Radykalnym – nienawiść, jaką wywołuje nasze istnienie wśród wrogów polskości jest tego najlepszym przykładem.

ONR jest wszędzie tam, gdzie są świadomi i walczący Polacy. Obowiązkiem Twoim jest znaleźć do niego drogę.

Źródło: https://kierunki.info.pl/2016/04/maria-pilarczyk-dlaczego-onr/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *