Kamil Romaniuk: Narodowy Radykalizm wczoraj i dziś

Od jakiegoś czasu napływają głosy o konieczności zmiany znaczenia narodowego radykalizmu w obecnej dobie z racji jego rzekomej dezaktualizacji w zderzeniu z obecną rzeczywistością. Trzeba przyznać, że są to niebywale dziwne głosy dlatego, że na dobrą sprawę dziś narodowy radykalizm jest określeniem enigmatycznym nawet wśród działaczy chlubnie mieniących się narodowymi radykałami, a to z racji tego, iż nie jest to raczej wina rzekomego braku aktualności tej ideologii, ale faktu, że na dobrą sprawę ów termin nie został jasno określony. W związku z tym jest dziś traktowany jako slogan mający przedwojenny rodowód budzący skojarzenia z dynamizmem działania ówczesnego Obozu Narodowo-Radykalnego, aniżeli terminem skłaniającym do refleksji nad bolączkami dzisiejszych czasów, co rodzi za sobą wiele nieporozumień. Stąd uznałem za sprawę konieczną zabranie głosu w tej sprawie, choć zastrzegam jednocześnie, że nie chcę być źle zrozumiany i liczę na to, iż głos mój w rozważaniach nad narodowym radykalizmem będzie jednym z wielu, a nie głosem uzurpatora roszczącego sobie monopol na prawdę.

Nasz radykalizm

Na początku warto by zastanowić się nad samym znaczeniem słowa radykalizm, bowiem dosyć często swoją opinię budujemy na podstawie emocji bądź jedynie powierzchownego jego rozumienia aniżeli właściwym rozmyślaniom na ten temat. Słownik języka polskiego definiuje radykalizm jako bezkompromisowość i stanowczość czy w polityce: kierunek zmierzający do wprowadzenia zasadniczych zmian w życiu społecznym lub politycznym i owszem tak też jest, ale bardzo często na tak rozumianym radykalizmie, a w naszym wypadku narodowym radykalizmie się poprzestaje, zapominając o jeszcze jednym bardzo ważnym znaczeniu tego przymiotnika. Należy pamiętać, że wedle etymologii słowo radykalizm pochodzi od łacińskiego radix, co oznacza korzeń, podstawa, początek, źródło. Tak rozumiany radykalizm nabiera całkiem nowego znaczenia, bo już nie tylko oznacza bezkompromisowość, ale także dążenie do korzeni, podstawy i źródła.

Oczywiście o ile bezkompromisowość w działaniu i dążność wprowadzenia zasadniczych zmian społecznych i politycznych jest jasny, to czym jest w takim razie owe źródło? Otóż przedwojenni narodowi radykałowie upatrywali źródła polskości w średniowieczu, co potwierdzić mogą liczne odwołania się przez nich do tej epoki, jak Włodzimierz Sznarbachowski, który pisał, że Nie ci, którzy zwą się szumnie postępowcami, ale w istocie zaśniedziałą i – gorzej – bo fałszywą miarą humanitaryzmu praw jednostki i walki klas mierzą życie i jego przejawy – nie są ci radykałami, ale my, którzy głosząc niekiedy nawrót do średniowiecza, żądamy nowych wzorców i sprawdzianów, czy Jan Mosdorf, który uważał, iż Cała kultura nasza wyszła ze średniowiecza i w nim się ukształtowała. Oczywiście nie jest to stanowisko bezzasadne, gdyż podobnego zdania był wybitny polski historyk prof. Feliks Koneczny, który twierdził, że Idea narodowa najwcześniej wykształciła się w Polsce. Kiełkowała na dworze kaliskim już w drugiej połowie XIII w., a Przemysław i Władysław Niezłomny stali się jej wykonawcami. Oczywiście tak pojmowany radykalizm nie głosi zerwania z całym dorobkiem jaki dokonał się po upadku średniowiecza, bo Przejście jest możliwe jedynie do nowego, a nie do starego Średniowiecza. Przejście to powinno być uznane za rewolucję ducha i twórczą ewolucję, a nie za „reakcję”, jak to się roi przestraszonym „postępowcom”, jak to ujął Mikołaj Bierdiajew. Przed taką ucieczką od rzeczywistości przestrzegał również Jan Mosdorf, który podkreślał, że chybione byłoby sztuczne odgrzewanie tradycji. Bal kostiumowy może być miłą rozrywką w karnawale, ale do pracy nie chodzi się w zbroi przodka z czasu wojen krzyżowych, bowiem nie zapominajmy, że narodowi radykałowie mimo swej secesji od endecji nigdy nie głosili porzucenia realizmu, wręcz przeciwnie, nawoływali do jego powrotu w swej deklaracji ideowej z 14 kwietnia 1934 roku pisząc, że nawiązując do dawnych wielkich ideałów ruchu wszechpolskiego – powołują do życia Obóz Narodowo-Radykalny, a jak wiemy ruch wszechpolski był doskonałą szkołą realizmu, czego najlepszym odzwierciedleniem była praca u podstaw wśród mas narodu czy traktat wersalski będący ukoronowaniem wysiłków ówczesnego ruchu narodowego.

Możemy zauważyć, że narodowy radykalizm dokonał w ówczesnej myśli narodowej przewrotu duchowego w postaci ukierunkowania się ku wartościom i filozofii katolickiej, czego dowodem na taką, a nie inną argumentację z mojej strony powinny potwierdzić słowa wybitnego badacza polskiego nacjonalizmu prof. Bogumiła Grota: O ile włoski faszyzm posiłkował się filozofią neoheglowską, to w endecji końca II Rzeczpospolitej zbliżoną rolę zaczął odgrywać neotomizm. Tak więc przyjęta wówczas w obozie narodowym filozofia człowieka zbliżała się do personalizmu, z tendencją do jego całkowitej absorpcji, co eliminowało indywidualizm oraz wszelkie formy kolektywizmu, zarówno faszystowskiego, jak i skrajnie lewicowego. Wyłaniał się system tzw. „trzeciej drogi”, plasujący się pomiędzy demokracją a totalizmem. Zapowiadano powrót „ku źródłom”, rozumiejąc pod tym pojęciem wartości, które usunęła w cień rewolucja francuska i spowodowany przez nią przewrót realizujący się potem w Europie w ciągu całego XIX wieku.

Wyzwania wobec współczesnego świata

Powyższy wywód, który przedstawiłem nie jest bezzasadny, bowiem potrzebny mi był fundament, na którym mógłbym oprzeć swe założenia i dowieść, że narodowy radykalizm nie potrzebuje żadnych redefinicji, ale przypomnienia czym był i czym jest, aby móc dowieść, że ideologia narodowo-radykalna jest bardziej potrzebna dziś niż kiedykolwiek.

Ktoś może zarzucić, że odwoływanie się do średniowiecza było koncepcją przedwojenną, więc poza sentymentalnym wspominkarstwem i brakiem oryginalności narodowy radykalizm się wyczerpał, bowiem było to odpowiedzią na potrzeby tamtych czasów, a odwoływanie się do tych koncepcji narazić może tylko na śmieszność. Otóż nic bardziej mylnego! Powyższa kwestia leży we właściwym rozumieniu tego średniowiecza, bo czemuż ta, a nie inna epoka zasłużyła sobie na uwagę? Odpowiedź na to pytanie daje Jan Mosdorf pisząc, że To głębokie przekonanie o rządach Boga nad światem i o ustanowionym przez Niego porządku moralnym kładzie szczególne piętno etyczne na społeczeństwo owych czasów. Nie znaczy to, aby ludzie nie popełniali przestępstw i zbrodni, ale świadczy o wysokości ideału moralnego. Podczas gdy w wysoko cywilizowanej Romie pogańskiej zbrodnie władców uchodziły bezkarnie, podczas gdy wielki moralista, Seneka, płaszczy się przed Neronem i usprawiedliwia matkobójstwo, w ciemnym średniowieczu widzimy mnichów i biskupów, karcących z narażeniem życia możnych tego świata, zatrzaskujących przed nimi wrota świątyń, rzucających klątwę na niepoprawnych. Pamięć występnych piętnowały kroniki, piętnowały przezwiska jak Parycydy i Okrutnika, mordercy kajali się i pokutowali.

O cóż zatem chodzi? O ideał moralny! O wzory do naśladowania, słupy milowe poświęcenia, których dziś brak! By to sobie lepiej uzmysłowić spójrzmy dookoła siebie. Ileż to dóbr materialnych nas otacza, jak łatwo nam się komunikować z innymi, jak łatwo nam dostać się do najmniejszego i najbardziej zapomnianego zakątka Polski w porównaniu z czasami, w których dane było żyć i działać Mosdorfowi, Gluzińskiemu, Rossmanowi, Piaseckiemu? Czy posiadając takie możliwości na polu materialnym, posiadając bogaty bagaż doświadczeń przedwojennych narodowców nie powinniśmy się stać gigantem myśli narodowej, który spoglądałby na Obóz Narodowy okresu międzywojnia, miast z westchnieniem, to przynajmniej jak na równego sobie? Wychodzi zatem, że to nie z brakiem środków materialnych mamy tu problem, ale właśnie z brakami wzorów moralnych, bo gdzież są dziś biskupi, prości księża, którzy winni karcić rządzących za przewinienia moralne?! Otóż nigdzie… zamiast tego duchowni witają przedstawicieli łże elit w kościołach bez słów napomknienia, by przypadkiem nie popaść w ich niełaskę. Dziś duchowni nie gromią z ambon wiernych, jak ich średniowieczni poprzednicy, że wspierają chociażby przemysł aborcyjny, błogosławią głowy państw, które podpisują ustawy uderzające w rodzinę, demoralizujące młodzież i dzieci w wieku szkolnym.

Czy nie jest to właśnie brak moralnego kręgosłupa? Idźmy dalej. Cóż takiego uderza nas ze strony rządzących? Niekompetencja czy może fakt, że oni wcale nie są niekompetentni, bo doskonale zdają sobie sprawę, że działają przeciw interesowi narodowemu, pławiąc się w dobrach materialnych wyciskanych z każdego Polaka bezsensownym systemem podatkowym. Takie działanie jest wynikiem niczego innego, jak egoizmu i niesprawiedliwości, one nie należą wcale do mechanizmów administracyjnych czy środków materialnych, ale do świata ducha. Gdyby zasada sprawiedliwości była przez rządzących i prostych ludzi realizowana, to ileż lżejsza byłaby nasza egzystencja!

Idąc dalej tym tropem na jakie autorytety w życiu publicznym natrafiamy? Na portalach informacyjnych, tabloidach, w telewizji pokazuje nam się zapijaczonych celebrytów w wyuzdanych kreacjach, którzy mówią nam, jak mamy się ubierać, zachowywać, co i jak konsumować, jak świętować. A więc nie materia, a duch jest tu kluczem! A jaka jest reakcja na takie zepsucie w życiu publicznym? Rzecz jasna duchowa! Bo my, młode pokolenie Polek i Polaków, widząc takie żenujące obrazki mówimy dość i spoglądamy na nie z zażenowaniem, odczuwając słabość takich ludzi, słabość wobec destrukcyjnej konsumpcji, ludzi niegotowych do poświęcenia i pomocy drugiemu człowiekowi w razie potrzeby, gdyż wiemy doskonale, że na tych tzw. celebrytach w życiu nie moglibyśmy polegać w chwili próby spodziewając się od nich raczej krzywdy. Dlatego przeciwstawiamy im naszych przedwojennych kolegów, pełnych poświęcenia w służbie narodowi, którzy nie ugięli się pod butami dwóch totalitaryzmów, które najechały naszą Ojczyznę, którzy nie ugięli się w chwili tortur w lochach gestapo, jak Stanisław Piasecki, którzy nie bali się nieść pomocy, gdy groziła im pewna śmierć, jak Jan Mosdorf w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, czy wreszcie nie godzili się na gwałty, rabunki i szykany na ludności polskiej, jak żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych. Jak widzimy, nie dysponowali oni jakąś cudowną bronią i nie opływali w bogactwa, ale wręcz przeciwnie, w okresie międzywojennym gnębił ich kryzys gospodarczy, a po 1939 i 1945 wojna i bezduszny system, którego skutki nie materialne, ale moralne są widoczne po dziś dzień.

Egoizm, chciwość, tchórzostwo, zarzucenie racji stanu, obłuda, bezbożność, to są efekty 45 lat tzw. realnego socjalizmu, który zwalczał wszelkie ideały moralne, żeby wspomnieć tu chociażby Stanisława Kisielewskiego, który doskonale opisał skutki tzw. realnego socjalizmu mówiąc, że komuniści zrobili w Polsce rzecz straszną: obrzydzili młodzieży patriotyzm, Polskę, ideały społeczne, wszystko. Po raz kolejny da się zauważyć, że demoralizacja i deprawacja, a nie ocet na pułkach sklepowych czy mięso na kartki doprowadziły do dzisiejszego stanu rzeczy, bo gdyby brak produktów leżał u podstaw naszego problemu, to dziś wszystko winno być rozwiązane, bowiem sklepowe pułki uginają się wręcz pod naporem dóbr, które się tam znajdują. Na zakończenie warto zacytować słowa Mariana Reutta, jednego z wybitniejszych przedstawicieli narodowego radykalizmu II RP, który uważał iż: Celem ruchu narodowego nie może być jakiś konkretny ustrój. Celem ruchu narodowego jest przede wszystkim wychowanie człowieka. Człowiek jako podstawowa komórka organizmu narodowego – oto cel. Człowiek, świadomy, przejęty poczuciem obowiązku wobec narodu – to jest zasada. Człowiek o wyraźnym szkielecie narodowo-moralnym potrafi urzeczywistnić nakazy sprawiedliwości i dobra w każdym ustroju. Centralnym zatem punktem w ideologii narodowej jest zagadnienie człowieka i jego światopoglądu. W tem tkwi istota rzeczy, a nie w utopiach na temat ustroju doskonałego, którego nikt nigdy nie urzeczywistnił i nie urzeczywistni. I to jest radykalizm, a właściwie jeden z jego istotowych elementów, którym jest schodzenie do źródeł polskości, a z których winniśmy czerpać siły do walki o lepsze jutro dla Polski i Polaków!

Źródło: https://kierunki.info.pl/2015/09/kamil-romaniuk-narodowy-radykalizm-wczoraj-i-dzis/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *