Agata Reczek: Problem autorytetu na drodze nacjonalisty

Słowo autorytet pochodzi z języka łacińskiego i oznacza tyle samo, co powaga, znaczenie, przywództwo. W starożytnym Rzymie auctoritias oznaczało powszechne poważanie w społeczeństwie i wiązało się z dużymi wpływami. Współczesna nauka postawiła sobie za cel wszystko zdefiniować i to na możliwe jak najwięcej sposobów, a więc dziś słowo autorytet posiada sporo wyjaśnień – autorytet według psychologii, autorytet według socjologii, autorytet według pedagogiki. Im więcej definicji, tym mniej rozumiemy prawdziwe znaczenie autorytetów.

Środowisko nacjonalistów kwestia autorytetu dotyka w dwojaki sposób. Po pierwsze, wzorem do naśladowania są dla nas osoby, które na autorytet wybraliśmy sobie sami. Mogą być to przedwojenni narodowcy, Żołnierze Wyklęci, Święci Kościoła Katolickiego, rodzice jak i znajomi z organizacji lub środowiska, w jakim się obracamy. Są to osoby, które za coś podziwiamy, szanujemy i pod wieloma względami chcielibyśmy naśladować. Bardzo ważne jest, by każdy z nas miał swój autorytet ideowy, który swoją postawą będzie pomagał nam pokonywać słabości i wyznaczał drogę, jaką chcemy podążać. Istotne jest też to, aby taka osoba była dla nas wzorem w życiu osobistym oraz społecznym. Przedwojenni ONRowcy wyznaczyli dla nas szlak i to oni poprzez swój dorobek pokazali, czym jest narodowy radykalizm i że radykalizm ten musi przenikać każdą sferę naszego życia. Pierwsi działacze ONRu mogą być dla nas autorytetami w sferze duchowej, bo to oni nauczyli nas, że katolicyzm nie dotyczy tylko osobistej wiary, ale musi przenikać też działalność polityczną, społeczną i gospodarczą. My dziś mamy odwrotny problem – wiemy, że Wielka Polska musi być katolicka, często jednak dla wielu trudne jest zrozumienie tego, że nie tylko Polskę musimy oddać Chrystusowi, ale i nasze serca. Droga narodowego radykała to droga zgodna z wolą Boga. Autorytetami w kwestiach wiary bez wątpienia powinni być dla nas również Święci, ponieważ to oni uczą nas, jak zwykły człowiek, często mający niełatwą sytuację w życiu oddając Bogu swoje serce i wyrzekając się miłości własnej, staje się narzędziem w rękach Boga i staje się realnie podobny do Jezusa Chrystusa. Wielu z nich to nawróceni grzesznicy, którzy dzięki Bożej łasce porzucili życie w grzechu dla świętości. Możemy być tacy jak oni. Pomimo tego, że wymaga to wielu wyrzeczeń, każdy z nas może odrodzić się w Jezusie Chrystusie. Żołnierze Wyklęci, przedwojenni narodowcy i wielu innych  bohaterów wpisanych w dzieje naszego narodu dało nam przykład niewzruszonej miłości do ojczyzny, wytrwałości, oddania sprawie i prawdziwego heroizmu. Ich postawę należy naśladować wykonując codzienne obowiązki sumiennie i z miłością w sercach, a jeśli będzie potrzeba byśmy za Ojczyznę poświęcili własne życie, to ich obraz jako pierwszy stanie nam przed oczami, ponieważ dali świadectwo prawdziwego poświęcenia i ofiary. Są oni też wzorem pracy fizycznej, ponieważ gdyby nie pracowali równie wytrwale nad ciałem, jak nad duchem i umysłem, nie udałoby im się bronić Polski, tak jak jej bronili – z wiernością, honorem i oddaniem. Przedwojenni narodowcy pozostawili nam również spory dorobek intelektualny w postaci licznych książek, artykułów i wciąż aktualnych koncepcji ustrojowych i gospodarczych. Byli oni prawdziwą elitą narodu. W ślad za nimi powinniśmy dążyć tą ścieżką i kontynuować ich dzieło odbudowy moralnej, intelektualnej, duchowej i fizycznej. Nasi ideowi poprzednicy wyznaczyli nam wysoką poprzeczkę. Droga, którą wybraliśmy, wymaga tego, byśmy wybrali również autorytety, które będą ideę uświęcać i oczyszczać od wszystkiego, co będzie podcinać nam skrzydła i zrównywać nas z wszechobecną biernością i upodleniem.
W drugim przypadku kwestia autorytetu dotyka nas w pewien sposób nieświadomie. Ponieważ jesteśmy istotami społecznymi naturalnym jest dla nas, że powielamy wiele zachowań osób, pośród których przebywamy. Szczególnie jeśli te osoby są dla nas ważne lub mają wyższą od nas pozycję w jakiejś społeczności. W środowisku narodowców możemy znaleźć postawy godne naśladowania, ale musimy pamiętać, że każdy z nas błądzi i nikt nie jest ideałem (co nie znaczy, że dążenie do doskonałości należy sobie odpuścić). Ważne jest to by postawa innych ludzi umacniała nas w tym, w czym mogą być oni autorytetem, a tam gdzie błądzą była dla nas przestrogą, a nie przyzwoleniem na zło. Dlatego często należy przyglądać się swojemu postępowaniu i zastanowić się czy przypadkiem nie podążamy ślepo za tłumem, łamiąc przy tym swoje zasady i wartości oraz czy odpuszczamy sobie pewne sprawy, przez to że inni też je odpuszczają. Autorytety mogą zawodzić, szczególnie gdy stawiamy przed nimi wymogi bycia doskonałym w każdym aspekcie. W tym miejscu należy podkreślić, że najwięcej wymagać musimy od samych siebie, ponieważ prawdopodobne jest, że to my dla kogoś jesteśmy „nieświadomym autorytetem”. Fakt bycia dla kogoś wzorem do naśladowania powinien być formą motywacji do pracy nad sobą, gdyż na autorytetach spoczywa pewnego rodzaju odpowiedzialność za postępowanie innych. Bezkompromisowość, która charakteryzuje narodowy radykalizm, nie pozwala odpuszczać pracy nad charakterem ze względu na błędy pozostałych osób, lecz zobowiązuje do tego by udowadniać, że nie musimy przesiąkać zepsuciem, lenistwem i konformizmem.

Ze względu na to, że ziemskie autorytety są zawodne, warto zasugerować autorytety niepodważalne,  a takim jest bez wątpienia Jezus Chrystus. Podążanie za Chrystusem nigdy nas nie zawiedzie, bo On w przeciwieństwie do otaczającego nas świata, jest doskonały. Obowiązkiem każdego katolika jest stawianie sobie za pierwszorzędny autorytet Jezusa. On sam w Ewangelii według Św. Mateusza mówi do nas „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”.

Źródło: https://kierunki.info.pl/2016/06/agata-reczek-problem-autorytetu-drodze-nacjonalisty/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *