Agata Reczek: Pośród kłamstw zdefiniować nacjonalizm

Od 82. rocznicy powstania Obozu Narodowo–Radykalnego mamy do czynienia z atakami na środowisko polskich nacjonalistów ze wszystkich możliwych stron. Nieugięcie uderzają w nas media typu Gazety Wyborczej i TVN, środowiska publicystów partii rządzącej odgradzają się od nas grubym murem, a hierarchowie Kościoła katolickiego przepraszają za to, że młodzi nacjonaliści uczestniczą we Mszy Świętej. Kłamstwa, wyolbrzymienia, panika –  to wszystko tylko dlatego, że w Polsce w siłę rośnie nacjonalizm. Co pośród tej bezzasadnej histerii przeraża najbardziej tych, którzy tak głośno krzyczą o „zagrożeniu nacjonalizmem”? Obserwując zaistniałą sytuację można stwierdzić, że to właśnie słowo nacjonalizm przyprawia o dreszcze pewną część społeczeństwa.

Bronisław Wildstein w tygodniku „wSieci” pisze, że „należy zdefiniować nacjonalizm i porównać go z patriotyzmem”. Poruszono również kwestię „odrodzenia nacjonalistycznych zmor”[1]Zdefiniowanie polskiego nacjonalizmu to świetny pomysł, by uniknąć tego typu bezpodstawnych ataków.

Nacjonalizm jestpojęciem bardzo szerokim. Na świecie istnieje wiele nacjonalizmów. Niestety, duża część społeczeństwa, słysząc słowo nacjonalizm, utożsamia je odruchowo z niemieckim nazizmem lub włoskim faszyzmem, jednocześnie myśląc, że głównym celem tych, którzy siebie nacjonalistami nazywają, jestimperializm kosztem innych narodów. Nie zaprzeczam istnieniu takich form nacjonalizmu, jednak w Polsce ruchy charakteryzujące się egoizmem narodowym nigdy nie cieszyły się zbyt dużym zainteresowaniem. Idealnie ujmują to słowa Adama Doboszyńskiego „Nie można być pełnym człowiekiem nie kochając swego narodu – ale miłość ta nie może być ślepa na prawo innych ludzi do miłości do innych narodów. Jest pod słońcem miejsce dla każdego uczucia narodowego bez rwania więzi ogólnoludzkiej.” Doboszyński podkreśla, jak mocno spleciony jest polski światopogląd narodowy z katolickim uniwersalizmem, z którym wyklucza się imperializm i niczym nieuzasadniona nienawiść wobec innych narodów.

Zarzucanie przedwojennym Oenerowcom naśladowania niemieckiego hitleryzmu jest nie tylko wynikiem braku wiedzy na temat działalności Obozu Narodowo-Radykalnego i innych organizacji narodowych funkcjonujących przed II Wojną Światową, ale i zwyczajnym historycznym kłamstwem. Polski ruch narodowy nie tylko krytykował nazizm, ale też walczył z nim. Polscy narodowcy ginęli z rąk nazistów i potępiali ideologię nazistowską, a przede wszystkim biologiczny rasizm i eugeniczny podział ludzi na lepszych i gorszych.

Program Czarno na Białym dnia 4 maja 2016 roku wyemitował odcinek pod tytułem „Prawdziwa historia”. Miał on przedstawiać działania przedwojennego ONR, jednak to, co zobaczyć można było w programie, dalece odbiegało od faktów. To, co osobiście najbardziej mnie dotknęło, to stwierdzenie, jakie padło na temat śmierci Jana Mosdorfa. Mianowicie, iż zginął on z rąk hitlerowców, którymi wcześniej się inspirował. Warto w tym miejscu przywołać słowa Mosdorfa z jego najpopularniejszego i najwybitniejszego dzieła „Wczoraj i Jutro”. Przedstawiają one stosunek ich autora do nacjonalizmu niemieckiego i włoskiego z tamtego okresu:”Nie jesteśmy faszystami, ani hitlerowcami, przede wszystkim dlatego, że jesteśmy ruchem czysto polskim, nie potrzebujemy obcych wzorów. Nie uważamy się za faszystów ani za hitlerowców również dlatego, że oba te ruchy mają wiele wad, a nawet grzechów, którymi obarczać się nie chcemy. Nie są to wzory, które chcielibyśmy naśladować.”
Zarzucanie Mosdorfowi inspiracji hitleryzmem jest nie tylko nietaktownym kłamstwem, to zwyczajne oszczerstwo i obłuda. Im dłużej tego typu informacje i programy niepodparte żadnymi dowodami lub oparte jedynie na wybiórczych informacjach będą podawane do opinii publicznej, tym dłużej spotykać się będziemy z zakłamaniem definicji polskiego nacjonalizmu.
Warto jeszcze przywołać kolejne kłamstwo z programu jakoby przedwojenni Oenerowcy wstydzili się w późniejszych latach swojej działalności w organizacji. Oczywiście nie posłużono się żadnym konkretnym przykładem. W tej sytuacji pozwolę sobie przywołać postać Edwarda Kemnitza (tego samego, który został nagrodzony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata za pomoc Żydom). Kemnitz w wywiadzie z 1996 roku mówił, że w środowisku ideowym związanym z narodowym radykalizmem nadal pozostaje. Całokształt jego wypowiedzi nie daje odbiorcy nawet pozoru wstydu za działalność w ONR.

Kłamstwa TVN-u bardzo mocno przyczyniły się do tego, że termin nacjonalizm jest w obecnych czasach tak bardzo zakłamany.

W publicystyce przedwojennych narodowców możemy znaleźć wiele słów wskazujących na odcinanie się od nazizmu, a nawet wyszydzanie go. Chociażby Wojciech Wasiutyński w jednym ze swoich artykułów z czasopisma „Prosto z Mostu” wprost wyśmiał biologiczny rasizm III Rzeszy, nazywając go prymitywnym i antynacjonalistycznym.

Wiemy już, że nacjonalizm w wydaniu Obozu Narodowo-Radykalnego nie ma nic wspólnego z imperializmem, poczuciem wyższości czy ślepą nienawiścią. Skąd więc ten negatywny stosunek Kościoła wobec nacjonalizmu? Odpowiedzi na to pytanie należy szukać nie w środowisku narodowym, a w strukturach Kościoła, który zamiast zająć się głoszeniem prawdy, ugina się pod wszelkimi naciskami i dopasowuje się do współczesnego świata. W tym miejscu pozwolę sobie przywołać słowa księdza Jana Salamuchy z artykułu pod tytułem „Oblicze miłości” zamieszczonego w czasopiśmie „Walka” z 1942 roku. „Miłość chrześcijańska w różnych kierunkach i na różnych odległościach stwarza różne napięcia, wyznacza bogato zróżnicowaną skalę obowiązków. Im mocniejsze są związki krwi i ducha tym silniejsze powstają napięcia miłości. Kochać powinienem wszystkich ludzi, ale mocniej kocham tych, z którymi ściślej jestem związany. Obca mi jest jakakolwiek nienawiść grupowa czy narodowa, ale nie jestem obojętnym na sprawy swego narodu członkiem międzynarodówki. Czuję w swej świadomości związki kulturowe ze wszystkimi narodami świata (…) ale najściślej związany jestem z własnym narodem, bo to jest mój rozszerzony dom, w jego atmosferze wzrastałem i rozwijałem się,(…) w obcym domu byłem tylko gościem i obcy dom był mi zawsze obcy. (…) Nie nienawidzę burzycieli mojego domu ojczystego, ale bronić tego domu ojczystego będę do ostatniego tchnienia…”Ksiądz Jan Salamucha był członkiem Obozu Narodowo-Radykalnego, a jego słowa wskazują na to, że miłość do narodu nie wyklucza się z chrześcijańskim miłosierdziem, ale jest świetnym sposobem, by to miłosierdzie wcielać w życie. Warto też przytoczyć tu słowa Piusa XI „Caritate Christi compulsi: „Jeśliby zaś wybujały patriotyzm i przesadny nacjonalizm (choć uporządkowana miłość chrześcijańska, nie tylko nie potępia przywiązania do narodu, przeciwnie zasadami swymi uświęca je i ożywia), jeśliby tego rodzaju nieumiarkowana miłość siebie i miłość swoich wkradła się we wzajemne sprawy i stosunki narodów, nie byłoby już takiego bezprawia, którego by uniewinnić nie można.” Te słowa nie tylko potępiają egoizm narodowy, który charakteryzuje nacjonalizm niemiecki i włoski faszyzm, ale też dają pochwałę dla nacjonalizmu mającego katolickie podstawy.

Można powołać się również na słowa Piusa XII z encykliki Summi Pontificatus: ”Tu uważamy za konieczne podkreślić, że świadomość tej braterskiej i powszechnej wspólnoty, którą budzą i rozwijają w ludziach zasady nauki chrześcijańskiej, nie burzy miłości ku własnej ojczyźnie, ku jej tradycjom i sławie ani też nie zabrania pracy dla powiększania jej dobrobytu i rozwoju słusznych interesów. Nauka ta bowiem poucza nas, że Bóg ustanowił, iż w miłowaniu mamy kierować się rozumną kolejnością, według której bardziej mamy miłować tych i więcej świadczyć dobrodziejstw tym, którzy są z nami związani ściślejszymi więzami. Wskazał na to sam Boski Mistrz swym postępowaniem, pałając szczególną miłością do ziemi ojczystej i gorzko płacząc z powodu ruiny zagrażającej Świętemu Miastu. Jednak godziwa i uporządkowana miłość do własnej ojczyzny nie powinna nas czynić ślepymi na powinność obejmowania miłością wszystkich ludzi i przeszkadzać nam w ogarnianiu wszystkich ludzi wraz z ich interesami światłem miłości niosącym pokój.”

Zgodnie z zaleceniem Bronisława Wildsteina spróbujmy zdefiniować nacjonalizm i porównajmy go do patriotyzmu.  W moim rozumieniu współczesny nacjonalizm jest postawą miłości, oddania i wierności obowiązkom wobec własnej ojczyzny i drugiego człowieka. Jest on ziemską drogą człowieka do Boga poprzez pracę na rzecz narodu. Zobowiązuje do postawy nieugiętej, nieidącej na kompromis. Oparty na katolickiej wierze i nauce Kościoła, walczy z materializmem oraz chroni przed szowinizmem. Wobec nacjonalisty wymaga posłuszeństwa i pracy nad sobą. Współczesny polski nacjonalizm, na wzór nacjonalizmu z okresu przedwojennego, wymaga ciągłego rozwoju intelektualnego, fizycznego i duchowego, nie pozwala ulec postawom hedonistycznym i iść na łatwiznę. Nie ma nic wspólnego z poczuciem wyższości, przeciwnie – wymaga umiejętności wyrzeczeń na rzecz drugiego człowieka i wspólnoty, jaką jest naród. Działalność w organizacji narodowej wymaga umiejętności rezygnacji z egoistycznych pobudek i często walki ze słabościami, wymaga dawania świadectwa wiary i przykładu postawy moralnej. Tak wygląda ta „zmora nacjonalizmu”.
Powyższy sposób rozumienia nacjonalizmu w żaden sposób nie zazębia się z nazizmem czy faszyzmem, bo stawia Boga na pierwszym miejscu, a przez to idealnie wbudowuje się w naukę Kościoła katolickiego. Czym różni się od patriotyzmu? Przede wszystkim tym, że patriotyzm jest formą szacunku i umiłowania ojczyzny, a współczesny patriotyzm sprowadza się do wykonywania prawnych obowiązków wobec narodu. Współczesny nacjonalizm z kolei wymaga wyrzekania się egoizmu i poświęcenia życia dla narodu i bliskich mu wartości.

Mam świadomość tego, że podane przeze mnie informacje dla wielu są oczywiste, jednak często możemy spotkać się z prawdopodobnie celowym przeinaczaniem pojęcia nacjonalizm, które trafia do opinii publicznej i wywołuje tak skandaliczne incydenty, jak w wyżej przywołanym przeze mnie programie Czarno na białym. To, czym narodowy radykalizm  jest, a czym nie jest, powinno być powtarzane nieustannie, aż ludzie pojmą, że ta droga nie jest dla Polski zagrożeniem, a jedynym słusznym rozwiązaniem.

[1] http://wpolityce.pl/polityka/291681-bronislaw-wildstein-we-wsieci-nalezy-zdefiniowac-nacjonalizm-i-porownac-go-z-patriotyzmem

Źródło: https://kierunki.info.pl/2016/05/agata-reczek-posrod-klamstw-zdefiniowac-nacjonalizm/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *